Wczoraj zagraliśmy koncert:) Pierwszy raz od kilku miesięcy i ponownie w okrojonym, dwuosobowym składzie. Nie powiem, że nie odczuwaliśmy lekkiego stresu i, że nie obawialiśmy się o odbiór... Ale ja od rana byłam dziwnie spokojna. Zrozumiałam przez tych kilkanaście tygodni, że, niezależnie od wszystkiego, nadal chcę to robić. I jestem zdecydowana na bardziej intensywne i kompleksowe;P promowanie własnej twórczości.

Kiedy zaczyna się wchodzić w "te rejony" działalności artystycznej wydaje się, że wszystko jest takie proste. Wystarczy napisać kilka fajnych tekstów, opakować je właściwie, następnie zaprezentować publiczności podczas paru koncertów na żywo i czekać, aż wieść o nas po świecie się rozniesie...;) Niestety, rzeczywistość koryguje te oczekiwania. Żadna z tych rzeczy nie przychodzi tak łatwo jakbyśmy chcieli i każda z nich wymaga od nas niezwykłego zaangażowania i ciągłego czuwania nad tym, co o nas i wokół nas.

Jak już wielokrotnie wspominałam, nasz czas jest w znacznym stopniu okrojony i ograniczony mnogością codziennych "musików", przez co naprawdę nie pozostaje nam go zbyt wiele na rozwijanie muzycznej pasji. Powoduje to oczywiście narastającą flustrację i odbija się głównie na moim samopoczuciu, ale też zmusza do nabrania dystansu do dziejących się zdarzeń. Jakiś wewnętrzny głos mówi mi: "Powoli, dokąd się spieszysz?", a ja mu na to: "Jak to dokąd? Do punktów zwrotnych, chwil i osób, które pomogą mi przetrzeć szlak dalej, dotrzeć tam, gdzie dla większości nie będzie już zagadką to, kim jestem, jakie teksty piszę i jak je wyśpiewuję."

Wczoraj tam byłam. I trudno mi się powraca do przyziemnych spraw, kiedy skrzydła muszę porzucić w przedpokoju... Jednak zrobię to znów. Wejdę w papucie "od-do", zatrybią matczyne miechanizmy i zdziwię się za czas jakiś wspominając wczorajszy wieczór i siebie... pełną zamyślonej ciszy i samospełnienia.

Zgodnie z obietnicą ożywiam i zapełniam moją nową stronkę na FB. Umieściłam tam wczoraj pierwsze dwa linki do nagrań na YouTube. Więcej nie napiszę, tylko wstawię je także poniżej. Słuchajcie Kochani i pokażcie mi, że warto...

https://www.youtube.com/watch?v=su94oL1eQHs

https://www.youtube.com/watch?v=PcwGWcIgNwE

Tak do dziś brzmiała treść mojego zaproszenia: "Już w ten piątek o godz. 18 rozpocznie się kolejny pokaz spektaklu, którego premiera miała miejsce w minionym roku. Po raz kolejny zmierzymy się z tremą towarzyszącą każdemu występowi na scenie i postaramy się najlepiej jak potrafimy przekazać to, co istotne, w atrakcyjnej, lekko zabarwionej humorem, formie." I większość się zgadza... Poza terminem:( Niestety jestem zmuszona go zmienić, z przyczyn ode mnie niezależnych. Prawdopodobnie, jak już podałam na FB, zaprosimy Was w pierwszy dzień wiosny, czyli w najbliższy poniedziałek. Ale muszę jeszcze to potwierdzić, co uczynię jutro i niezwłocznie podam aktualną informację w niniejszym artykule oraz na FB.

Tym razem dotkniemy także trudnych wręcz ciężkich tematów dotykających nieraz pośrednio lub nie nas samych. Może się Wam to wydać trochę zawiłe, ale ogólny przekaz jest jasny i klarowny, a nawet wynika wprost z tytułu przedstawienia. "Możesz tak iść..." ale czy chcesz, czy musisz...?

Szczegóły na plakacie poniżej...

Serdecznie zapraszamy:)

 

Wreszcie nadszedł ten dzień... już ponad miesiąc temu;)... kiedy mogłam powiedzieć: "Mam!". "Mam pierwsze trzy, profesjonalne nagrania moich piosenek!". Tak długo czekałam na tą chwilę... i co? I nic.

Okazuje się, że życie bezlitośnie pochłania każdą minutkę, godzinę..., jakiej z założenia, z zastrzeżeniem, z ponagleniem nie pchniemy ku realizacji własnych pasji. Wystarczy, że "nie musimy" iść na próbę, "nie musimy" ćwiczyć po stokrotoć jednego utworu, by jak najlepiej go nagrać, "nie musimy" siadać każdego dnia z gitarą, choćby się waliło i paliło... I już podstępny chochlik codzienności odbiera nam wszelką radość z muzykowania:( Kradnąc czas, który pragnęlibyśmy wykorzystać zgoła inaczej.

Ale ja nie zamierzam się poddać. Już jutro umieszczę na tejże stronie oraz na świeżo założonej stronce na FB https://www.facebook.com/kasiowamuzyka/ link do jednej ze wspomnianych piosenek. Mam nadzieję, że nagranie spotka się z Waszym zainteresowaniem i jeszcze większą, że Wam się spodoba i zechcecie przesłuchać je nie raz, nie dwa, ale dużo dużo więcej razy oraz podzielić się nim ze swoimi znajomymi. W takim razie do jutra;)

Tytuł artykułu nikogo nie powinien dziwić. (Ani także pora, o której znajdzie się on na stronie...;)) Choć miałam pokusę, by zastąpić go innym: "Kobieta niejedno ma imię". Ja, choćby tych własnych, nie zliczę. Nawet zarywając noce i przelewając na papier ile się da i co się da, dla dania upustu kotłującym się we mnie emocjom, nigdy nie będę w stanie ogarnąć "całokształtu". Niemniej postaram się najlepiej jak się da i zarazem najpełniej, mimo ograniczonej ilości czasu, opowiedzieć Wam o sobie.

Już w czwartek, 3 marca w Kawiarni "Pożegnanie z Afryką" na lubelskim Starym Mieście o godzinie 17 będzie można wygodnie zasiąść w klimatycznym wnętrzu, przesiąkniętym aromatem wyśmienitej kawy i zatopić się na kilka chwil w słowach i dźwiękach, jakie na codzień mi towarzyszą. Na pewno niejedna/niejeden z Was będzie mógł poczuć, że moje teksty są adresowane także do niego, a może nawet tożsame z tym, co rodzi się w Waszych wnętrzach.

Całkiem sporo czasu upłynęło odkąd miałam okazję w taki sposób i w takich, kameralnych okolicznościach konfrontować własną twórczość z odbiorcą. Tym goręcej zachęcam do udziału i towrzyszenia mi w tym, niełatwym wcale przedsięwzięciu. Akompaniował mi będzie mąż (choć stawiał pewien opór;)) i tylko on... Będzie można zatem usłyszeć moje piosenki w nieco innej oprawie. Wybrzmią niewątpliwie tak samo klimatycznie, aczkolwiek dużo oszczędniej podane, mogą budzić odmienne odczucia... Mam nadzieję, że niezmienne pozytywne:)

Poniżej zamieszczam link do strony wydarzenia na FB:

https://www.facebook.com/events/1691584381118279/

Serdeczenie zapraszam:)