Znowu byliśmy w lesie! Jupi! Kiedy tam jechaliśmy zbierało się na deszcz, a w pewnej chwili zaczęło regularnie padać. Rozważaliśmy, czy się nie poddać i nie zawróć, ale stwierdziliśmy, że przynajmniej zobaczymy las zza okien samochodu i wrócimy do domu.

Osoba o pozytywnym usposobieniu... kto to jest? A co znaczy mieć pozytywne nastawienie? Czy jeśli lubimy żartować, śmiać się i lekkoduszyć, to je mamy? Czy mamy je może raczej wtedy, kiedy nie zakładamy negatywnych scenariuszy, bierzemy życie takim, jakie jest i czerpiemy z niego pełnymi garściami?

Ciąg dalszy wyznaczania kierunków pożądanych zmian. Działam. Wiem już, co leżało u podstaw, teraz babram się dalej. Znajdę i rozbroję ten ładunek, albo przynajmniej jego część. Nie ustawiam własnych dażeń w hierarchi, nie systematyzuje, po prostu jestem całą sobą w tym poszukiwaniu, odkrywaniu i budzeniu prawdy o samej sobie.

W jednej z poprzednich Kawek wspomniałam o trudnych dniach, które nas także nie omijają. O dniach, w których częściej się sprzeczamy, wkurzamy na siebie i nie mamy zbytnio ochoty ze sobą gadać. Takie dni świeżo za nami, a ich całkiem żywe jeszcze wspomnienie, prysło dzisiejszego popołudnia, kiedy to padło pytanie: "Jedziemy do lasu?".

Taki cytacik: "Nie akceptuj życia, które nie daje ci szczęścia.". Grubo, nieprawdaż? I kolejny: "Gdy pozbywamy się tego, co dla nas niedobre, tworzymy nową przestrzeń do odkrywania tego, co nam służy.". Niby oczywiste, ale jak pozbyć się tego, co niedobre? Autorka książki stara się wyłuszczyć to najprecyzyjniej, jak się da, jednak po lekturze nadal nie czuję się na siłach, aby sprostać wyzwaniom, które rzuciła swoim czytelnikom, czyli mi także...