Kolejny piątek i kolejne zajęcia teatralne, które będę miała przyjemność poprowadzić. Jestem ogromnie wdzięczna sobie samej, że zdecydowałam się pokonać tego włochatego, złośliwego stwora, który panoszył się w moim sercu i w mojej głowie. Który nie pozwalał mi stawać spokojnie na forum i mówić, i być, i stać w ogóle. Który mówił swoim cienkim, szyderczym głosikiem: "Jak ty wyglądasz? Po co tutaj jesteś? Co oni o tobie pomyślą?". Odkąd zamknęłam mu paszczę, otworzyły się przede mną zupełnie inne możliwości.

Czego przede wszystkim staram się uczyć podczas pracy z moimi zespołami teatralnymi? Odwagi. Odwagi do bycia na scenie i czerpania z tego przyjemności, ale głównie odwagi do wychodzenia z kokona, w jaki wcisnęło nas, nie do końca słusznie dedukujące, poczucie własnej wartości. 

Spotykam na tej drodze różnych ludzi. Takich, dla których bycie na scenie kojarzy się głównie z dobrą zabawą i takich, którzy uważają, że aby wejść na scenę, trzeba koniecznie posiąść przedtem określone umiejętności. Ci pierwsi po prostu na scenę wchodzą i uczą się będąc na niej, zdobywając nowe doświadczenia i bawiąc się cudownie tym tematem, a ci drudzy najczęściej nie wchodzą na nią w ogóle i kibicują głównie tym, którzy wspomniane wcześniej "określone umiejętności" posiadają. Jednych i drugich rozumiem, podobnie jak wszystkich pozostałych, którzy znajdują się gdzieś pomiędzy, jednak zagrzewam zdecydowanie chętniej tych pierwszych, z tej prostej przyczyny, że odkąd sama spróbowałam, naprawdę jestem przekonana o tym, że teatr jest dla każdego i każdy może odlaleźć inną wersję samego siebie poprzez "zabawę w teatr".

Stajemy się bardziej otwarci, odważniejsi w budownaniu relacji i kształtowaniu samego siebie, a jednocześnie łapiemy większy dystans do wszystkiego, z czym mierzymy się na co dzień. Poniekąd czynimy z tego "materiał", który, właściwie opracowany, możemy wykorzystać do kreacji postaci, czy wchodzenia w rzeczywistość, jaką wspólnie tworzymy na scenie. Nie bez powodu przyjęło się w moich dorosłych zespołach powiedzenie, że to co robimy, działając w teatrze amatorskim, stanowi dla nas "odskocznię od codzienności". A młodzież, która woli spędzać piątkowe wieczory na próbie teatralnej, niż być w tym czasie gdzie indziej, z kim innym, też mówi sama za siebie.

Kilka lat temu zdecydowałam się wejść w ten temat na sto procent i dokładnie tyle staram się dawać z siebie na każdej próbie z młodzieżą, czy z dorosłymi. Z dziećmi młodszymi mało pracuję teatralnie, choć to także mi się zdarza. Co innego kręci młodego człowieka, co innego nieco starszego. Czego innego w teatrze amatorskim szuka nastolatek, czego innego czterdziestolatek i osoba jeszcze dojrzalsza. W zasadzie to powinnam używać tu wyłącznie rodzaju żeńskiego, ponieważ we wszystkich moich zespołach przeważają kobiety, dziewczyny i dziewczynki, męskiego pierwiastka jest, jak na lekarstwo. Lecz to oni właśnie, mężczyźni i chłopcy, przykuwają często, w znacznym stopniu, uwagę widza. Nie wiem, czy to z racji unikatowości, czy też głosu, który mają bardziej donośny, a może wyjątkowego uroku osobistego?;) Tak, czy inaczej, cieszę się, że ich mam.

Trochę ironizuję, trochę żartuję, lecz prawda jest jedna. Wszystkich swoich aktorów amatorów cenię jednakowo, choć zdaję sobie sprawę, że różne są klucze zgodnie z którymi widz znajduje drogę do własnej interpretacji tego, co jest mu prezentowane na scenie. A scena karmi mnie i wszystkich, którzy zechcą na nią wejść pod wpływem mojej, czy innej zachęty. Moja rola polega ostatecznie na tym, aby budzić odwagę i zachęcać. Reszta dzieje się sama. A ja uwielbiam to "się dzianie";)

Muzyczka do Kawki:
https://www.youtube.com/watch?v=F7bFhwnHJwo

6 października 2023r.