Czuję się nierozumiana. "To wszystko dzieje się tylko w mojej głowie. Zwykła rzecz." Czuję się nieakceptowana. "To wszystko dzieje się tylko w mojej głowie. Zwykła rzecz." Kiepsko wyszło, mogłam zrobić to lepiej. "To wszystko dzieje się tylko w mojej głowie. Zwykła rzecz." Możliwy scenariusz dowodzi, że on nigdy nie będzie tym, kim był kiedyś. "To wszystko dzieje się tylko w mojej głowie. Zwykła rzecz."

Czy mantra może mnie uzdrowić? Czy może mi pomóc zamknąć temat, zanim myśli nabiorą rozpędu i wcisną mi kolejny kit, swoim stałym zwyczajem? Czy mogę dzięki niej rozwiać własne wątpliwości podczas przyszłych starć z samą sobą, wątpiącą we własne osiągnięcia, w cokolwiek?

"Nie muszę tej sytuacji analizować. Nie jest warta mojej interpretacji." O ile łatwiej byłoby mi, gdybym miała zaprogramowaną tę mantrę półtorej roku temu, kiedy ktoś niezwykle mi bliski postanowił wypunktować mnie za błędy, przewiny, zaszłości i różnice, jakie są między nami. "Nie muszę tej sytuacji analizować. Nie jest warta mojej interpretacji." Nie jest warta i koniec kropka. Jakie to proste, jakie to uwalniające i uskrzydlające zarazem! Zamiast ołowianych buciorów, i kamienia u szyi, który nieuchronnie prowadził mnie na dno bagnistej otchłani... "Nie muszę tej sytuacji analizować..."

Analiza spędza mi nieraz sen z powiek, mimo że wiem już jak to działa. Wiem o jej podstępnych zamiarach i tajnych mocach. Wiem, że potrafi sprawić, że w ciągu kilkunastu minut znielubię siebie na tyle, by nie chcieć patrzeć na własne odbicie w lustrze. Ty wredna małpo! Małp, rzecz jasna nie obrażając.
- Czego ty ode mnie chcesz? Sama mnie zapraszasz, dopraszasz się i wyczekujesz naszego kolejnego spotkania...
- Ostatnio rzadziej...
- I co z tego, skoro nadal? Myślisz, że ja nie mam nic lepszego do roboty? A może, tak dla odmiany, chciałabym przeanalizować twoje szczęście? To, co ci się udało, jak się udało i ile dobrego z tego może dla nas wyniknąć.
- Nas? Nie ma żadnych nas!
- Ależ oczywiście, że jesteśmy! Gdybym zniknęła na dobre, zaczęłabyś działać bezrefleksyjnie, a stąd już prosta droga do psychopatycznej odsłony twojej osobowości, której świat zewnętrzny zupełnie nie chce oglądać. 
- Może masz rację...
- Na pewno ją MAM!
- I znowu się wymądrzasz!
- Stwierdzam fakt...
- Dobra, skończ już z tym, a ja...
- A ty zapamiętaj, że większośc sytuacji uznawanych przez ciebie za godne mojej obecności, są niepotrzebną stratą twojej energii i mojego potencjału. Twoja dobra kondycja, to dla mnie gwarancja zajęcia na dłużej i, szczerze mówiąc, nie przepadam za akcjami prowadzącymi do samobiczowania się i wytykania błędów w stylu: "gdybym tylko się wtedy nie odezwała, wszystko potoczyłoby się inaczej". Odezwałaś się i kropka! Teraz cała rzecz w...
- Wiem, wiem... spróbuję to wykuć na pamięć, zaprogramować się tak, by te zdania powracały, jak mantra, ilekroć moje myśli popłynął w tamtą stronę: "Nie muszę tej sytuacji analizować. Nie jest warta mojej interpretacji."
- Trzymam kciuki i... postaram się jak najdłużej milczeć, lecz i tak wszystko zależy od ciebie.

"Nie muszę tej sytuacji analizować. Nie jest warta mojej interpretacji."

Muzyczka do Kawki:
https://www.youtube.com/watch?v=9TTJehoLYAQ&ab_channel=LonerDeer

1 lutego 2024r.