Rozmowa z kobietą, która właśnie wyszła z gimnastyki wraz z innymi ćwiczącymi tam babeczkami. Weszłam do pomieszczania, w którym chciała się przebrać. Chciałam przepłukać pomidorki koktajlowe w znajdującym się tam zlewie i napełnić wodą czajnik elektryczny.
- O, będzie coś pysznego jedzone!
- Ano będzie.

- Zasłużyło się, to można zjeść.
- (śmiech)
- Ja też zaraz dopiero zjem śniadanie. Już poćwiczyłam, zasłużyłam, to mogę zjeść.
- (śmiech)
- A może to eksponaty? Będziecie malować – nie spodziewałam się dłuższej rozmowy i przez chwilę zastanawiałam się, czy mówi nadal do mnie.
- Nie, ja nie maluję. Ale tu obok jest pracownia plastyczna.
- Wiem. Tak ładnie wyglądają – zerknęła na moje pomidorki znajdujące się w wodnej kąpieli - że mogłyby być eksponatami.
- To prawda – uśmiechnęłam się wyobrażając sobie już stół nakryty pomarszczoną tkaniną, a na nim talerz z moimi pomidorkami.
- No już chyba można te zimowe barchany schować na dół szafy – kobieta najwidoczniej miała chęć na dalszą pogawędkę.
- Myślę, że tak, teraz powinno już być ciepło.
- Tak, chociaż było już ciepło i od nowa... ale teraz już po pełni, to coś powinno się zmienić.
- Na pewno – uśmiechnęłam się raz jeszcze mijając moją przypadkową rozmówczynię, z talerzem pięknych pomidorków koktailowych, zakupionych poł godziny wcześniej na osiedlowym targu, w bardzo okazyjnej cenie, oraz czajnikiem pełnym wody - Do widzenia. Miłego dnia.
- Do widzenia. Smacznego.
- Dziękuję i wzajemnie.

Kiedy przechodziłam przez korytarz, gdzie do wyjścia szykowały się pozostałe kobiety uczęszczające na gimnastykę, usłyszałam fragment ich rozmowy.
- No, teraz będzie dłuższa przerwa, ale utrzymujmy kontakt.
- Sms-y chociaż.
- Tak, koniecznie!

Jak to jest, że te babeczki ćwiczące wspólnie, raz w tygodniu, zawiązały taką nić sympatii podczas krótkich i nieco dłuższych rozmów, przed i po ćwiczeniach? Tak silną nić, że na myśl o dwutygodniowej przerwie odczuwają już tęsknotę.

Można by rzecz, że u nas, dziewczyn z mojego kobiecego kręgu, jest jakby większa zażyłość i ta tęsknota, domniemana i jeszcze nie przeżyta, która została wypowiedziana na głos przy wczorajszym, późno-wieczornym pożegnaniu, jest jakby bardziej uzasadniona. Czy na pewno? Czy, aby zbliżyć się do siebie, aby stać się nieodłączną częścią czyjejś codzienności, namacalnie bądź w myślach, musimy spędzić z nim określoną ilość czasu, coś konkretnego wspólnie przeżyć?

Oczywiście, że nie. Wystarczy, że nadajemy na tych samych falach. Wtedy nawet rozmowa o pomidorkach koktajlowych, gdzieś w przejściu, może nas do siebie zbliżyć i sprawić, że nasze słowa i uśmiech zostaną zapamiętane, że zechce się je zapisać we wspomnieniach, opowiedzieć komuś, czy podzielić się nimi w popołudniowej Kawce:)

Muzyczka do Kawki:
https://www.youtube.com/watch?v=M7XRN0oHGIM&ab_channel=LP

11 kwietnia 2024r.