Na pergoli stojącej w jednej z części naszej działki, przysiadła para gołębi. Jak tylko usiadły, zaczęły trącać się łebkami, "tryciać" dzióbkami i tulić boczkami w najlepsze. Przyglądałam się im przez chwilę. Jedno z nich, nie wiem, czy ona, czy on, odskoczyło nieco w bok, jakby miało już dosyć tych pieszczot. Lecz drugie nie dawało za wygraną, podskoczyło, by ponownie znaleźć się tuż obok i trąciło to pierwsze łebkiem. Gest został odwzajemniony i ponownie nastąpiło ocieranie się złożonymi skrzydłami i podskubywanie dziobami. Do chwili, gdy to pierwsze odskoczyło ponownie i tak dalej... aż do odlotu;)

Obserwując tę parkę gołębi, zastanawiałam się, czy wysokość pergoli i jej położenie, dają im dostateczne poczucie bezpieczeństwa, aby chcieli pozostać w tym miejscu na dłużej. Czy nie boją się myszołowa, którego widuję czasem w pobliżu, czy też innego drapieżnika, mogącego stanowić dla nich zagrożenie? Kot raczej na tę pergolę nie dałby rady wskoczyć. Chyba, że wziąłby naprawdę solidny rozbieg! Nie, to nie miejsce dla niego i gołębie zdawały się doskonale o tym wiedzieć.

Ciekawe, czy znalazły się tu przypadkiem, czy też to ta sama parka, którą widuję niemal codziennie na brzozie rosnącej tuż przy domu. Słyszę, jak gruchają i zauważam ruchy gałęzi, kiedy "ganiają" się pod osłoną zieleni. Bywa, że na ziemię spadnie jakieś pióro. Czasem je podnoszę, a czasem zostawiam i uśmiecham się tylko. Lubię pióra, przywodzą mi na myśl anioły.

Gołębie zalecały się do siebie tak uroczo, że porzuciłam czynność, jak mi się wydawało, pochłaniającą mnie bez reszty i oddałam się obserwacji. Niech im się udaje ta miłość jak najdłużej. Może nawet do samego końca, "na zawsze". Niech nie natrafiąją na śmiertelne niebezpieczeństwa i dochowają się potomstwa, które być może z podobną czułością, w niedalekiej przyszłości, będzie miziało się z własną wybranką, czy wybrankiem. Niech kręci się koło życia.

***

Przeczytałam artykuł na temat sójek. Te piękne ptaki, których ubarwienie należy do jednego z moich ulubionych, są jeszcze bardziej wyjątkowe, niż dotychczas uważano. Okazało się bowiem, że ich mózg posiada zdolność gromadzenia i wykorzystywania tak zwanej "pamięci epizodycznej", którą dotychczas przypisywano jedynie nam, ludziom. Kiedy piszę te słowa, uzupełniam mój wpis z 26 kwietnia 2024. Dziś jest 15 maja 2024. Jak tylko przeczytałam o tym niezwykłym odkryciu, przypomniały mi się moje obserwacje parki zalecających się do siebie gołębi. 

Pamięć epizodyczna pozwala m.in. na budowanie i przywoływanie wspomnień, a także układanie ich chronologicznie w czasie. Zatem, jeśli gołębie także by ją posiadały, to czy od tamtej chwili, kojarzyłyby wspomnianą pergolę z ciepłym, wiosennym wieczorem, gdy w świetle zachodzącego słońca, tuliły się do siebie? Czy wspominałyby te odskoki i doskoki i chętnie wracałyby w to miejsce, aby spędzić w nim ponownie kilka chwil, tylko we dwoje? Możliwe. Sójka wykorzystuje tą swoją ludzką-nieludzką pamięć, do czegoś zgoła odmiennego. I pewnie tak jest lepiej. I pewnie lepiej, że gołębie takiej pamięci nie posiadają. Dzięki temu, nigdy nie przyjdzie żadnemu z nich do główki, aby wyrzucić z siebie w chwili żalu:
- Tam, na tej pergoli, byłeś taki czuły, taki romantyczny! A jak trzeba skoczyć po cokolwiek, z czego moglibyśmy uwić gniazdo, udajesz, że mnie nie słyszysz?! Ostatni raz dałam się nabrać!
;)

Muzyczka do Kawki:
https://www.youtube.com/watch?v=dD0sY8a4P9g&ab_channel=FILLUK

26 kwietnia 2024r.