Okazało się, że wczorajszy dzień i wizyta na działce obfitowała w ciekawe okoliczności, jak chociażby przejażdżka Tomka i starszej córki z powrotem do miasta, po żebrowanie do łóżka, które, przez nieuwagę pakujących, zostało w garażu... Jednym słowem, klasyczny "wolny dzień", stąd taka, a nie inna muzyczna propozycja, którą umieściłam pod poprzednią Kawką.

Autorem i wykonawcą tej piosenki jest artysta, którego miałam okazję poznać na początku własnej, muzycznej drogi. Pamiętam, że powiedział mi wtedy, żebym nie próbowała udawać pijaczka, o którym śpiewam, lepiej po prostu o nim zaśpiewać... Choć przyznałam mu wtedy rację, do dziś śpiewam to tak "pół na pół", czyli trochę "na trzeźwo", a trochę nie:P Jego "Wolny dzień" przemówił do mnie  bardzo i często do niego powracam. Pewnie dlatego, że większość moich i naszych wolnych dni, nie wygląda tak, jak to sobie zaplanowaliśmy...

Tak też się stało w przypadku żebrowania i przymusowej, tomkowej przejażdżki. Po przyjeździe na działkę, chciał chłopina zlec na leżaku, odpocząć nieco, a tu niespodzianka! Coś klasycznie poszło nie tak, a może dokładnie tak, jak pójść miało? Tego pewnie się nie dowiemy.

Z drugiej strony, jak niejednokrotnie już wspominałam, "nicnierobienie" różnie nam wychodzi i taka "akcja" dała jedną, bezsprzeczną gwarancję. Tomek przez cały czas trwania wizyty, czy też naszego "bycia" poza domem, będzie bardziej obecny;)

Niektórzy mają bowiem pewną, nie do końca chyba usystematyzowaną jeszcze, przypadłość polegającą na tym, że póki dzieje się dookoła ich, albo z ich udziałem, coś, co ich nakręca, pobudza ich, rodzi zaangażowanie, bądź jest wykonywane ze względu na ich własną potrzebę, chęć, tudzież poczucie obowiązku, są przytomni i w działaniu. Wystarczy jednak, że bodźce z zewnątrz przestaną oddziaływać, podczas gdy oni nadal znajdują się poza miejscem swojego stałego pobytu, ukochanym i świadomie wybranym, a przechodzą w tryb czuwania. I takim właśnie osobnikiem jest Tomek. 

Dlatego zwykle wolę, gdy "coś się dzieje". Pojawiają się jakieś wyzwania, coś do przeniesienia, podłączenia, przewiezienia, konkretny, interesujący Tomka temat do rozmowy, choćbym ja sama niewiele miała w nim do powiedzenia. Zyskuję wówczas pewność, że Tomek czuje się w towarzystwie osób spoza tzw. najbliższego kręgu, w miarę komfortowo i nie będzie mi rzucał co chwilę wyczekujących, czy też mocno sugerujących spojrzeń pt. "wracajmy już do domu, czas na nas".

Uczę się akceptować tę postawę odkąd jesteśmy razem i powoli zauważam konkretne zmiany, które stają się moim udziałem. Sama zaczynam z większą dbałością wybierać miejsca i okoliczności, w których chcę przebywać, a także osoby, którymi chcę się otaczać. Daję sobie prawo do unikania z kimś kontaktu, czy też mówienia wprost, że nie mam dziś ochoty na imprezę, czy jakiekolwiek towarzyskie spotkanie. I dobrze mi z tym.

Czy Tomek także się zmienił? Pod moim wpływem? Pewnie tak, skoro po ponownym przyjeździe na działkę, ze wspomnianym, zapomnianym żebrowniem, pomógł nam przygotować jedzenie z grilla, a potem był obecny na sto procent, do samego końca, w okolicznościach odległych od tych, w jakich życzyłby sobie spędzać wieczorne godziny swojego "wolnego dnia".

Nie zmienia to, rzecz jasna, faktu, że w dowolnej chwili, dwoma rękoma podpisałby się pod poniższym stwierdzeniem:
- Nie ma to jak własne miejsce, swoboda i luz w byciu w swojej ulubionej przestrzeni.
I ja to naprawdę coraz lepiej rozumiem!:)

P.S. Dziś był Międzynarodowy Dzień Gwiezdnych Wojen. Jakiś czas temu nasz syn bardzo mocno wkręcił się w zbieranie klocków SW, budowanie baz itp., oglądanie filmów z tego cyklu, czy powiązanych z nim seriali. W sumie to "zasługa" Tomka, który stwierdził, że przejadł mu się Harry Potter i czas pokazać synowi to, co jego samego kręci;P I tak narodził się fan:) Dlatego mieliśmy dziś tort, pizzę w kształcie maski Vadera i makietę z klocków stworzoną specjalnie na tę okazję:D Jednym słowem, ciekawie było i klimatycznie:) A ja przeczytałam w swoim kalendarzu:
"Strach wiedzie cię do strony ciemności. Strach prowadzi do gniewu. Gniew prowadzi do nienawiści. Nienawiść sprowadza cierpienie." - YODA, Wielki Mistrz Jedi
Zgadzam się z nim w 100%. Niech moc będzie z nami:)

Muzyczka do Kawki:
https://www.youtube.com/watch?v=HBFY3rIaXAE&list=RDHBFY3rIaXAE&start_radio=1&ab_channel=Jamie%21

4 maja 2024r.