Ech... jak ja lubię wsiąść do samochodu, czy do pociągu, z Tomkiem i pojechać na kilka, kilkanaście, czy nieco więcej godzin gdzieś, gdzie będziemy mieli więcej czasu dla siebie, a także na rozmowy ze sobą i z napotkanymi osóbkami oraz oddawanie się naszej muzycznej pasji bez granic. Dzieci się wkurzą na mnie, jak to przeczytają, ale myślę, że one także to czują. Tę energię, z którą wracamy po takim wyjeździe i dostrzegają, że taki czas tylko we dwoje, lub we dwoje plus ludzie, którymi zechcemy się tym czasem podzielić, mimo iż nie są naszymi dziećmi, bardzo nam służy;) 

Dwa lata temu, w Dniu Mamy moja siostra zawiozła naszą Mamę do szpitala, mimo że ta tak bardzo tego nie chciała, chciała żebyśmy dali jej spokój, chciała już zasnąć, ale my nie mogliśmy jej na to pozwolić. Dwa lata temu "wskrzesiliśmy" Mamę, dzięki czemu mogliśmy przeprowadzić jeszcze kilka prawdziwych rozmów, jeszcze, choć przez chwilę, choć w części była sobą. Potem nic już nie było takie, jak wcześniej...

Muzyczka do Kawki:

15 maja 2024r.

 

Muzyczka do Kawki:

12 maja 2024r.

 

Muzyczka do Kawki:

14 maja 2024r.

Piękno to pojęcie względne? A może względne jest, co jest piękne, a co nie? Z pewnością coś może być piękne dla kogoś, będąc jednocześnie mniej pięknym, czy w ogóle, dla kogoś innego. Faktem jest także to, jak bardzo poczucie bycia "niepięknym" wdrukowuje się w naszą świadomość, choćbyśmy byli piękni, jak nie wiem co. Bo, czyż istnieje uniwersalna definicja piękna? Czy też każdy definiuje je na swój sposób?