Piękno to pojęcie względne? A może względne jest, co jest piękne, a co nie? Z pewnością coś może być piękne dla kogoś, będąc jednocześnie mniej pięknym, czy w ogóle, dla kogoś innego. Faktem jest także to, jak bardzo poczucie bycia "niepięknym" wdrukowuje się w naszą świadomość, choćbyśmy byli piękni, jak nie wiem co. Bo, czyż istnieje uniwersalna definicja piękna? Czy też każdy definiuje je na swój sposób?

Na pergoli stojącej w jednej z części naszej działki, przysiadła para gołębi. Jak tylko usiadły, zaczęły trącać się łebkami, "tryciać" dzióbkami i tulić boczkami w najlepsze. Przyglądałam się im przez chwilę. Jedno z nich, nie wiem, czy ona, czy on, odskoczyło nieco w bok, jakby miało już dosyć tych pieszczot. Lecz drugie nie dawało za wygraną, podskoczyło, by ponownie znaleźć się tuż obok i trąciło to pierwsze łebkiem. Gest został odwzajemniony i ponownie nastąpiło ocieranie się złożonymi skrzydłami i podskubywanie dziobami. Do chwili, gdy to pierwsze odskoczyło ponownie i tak dalej... aż do odlotu;)

Śpiewanie, czy też wyśpiewywanie własnych radości, a także lęków i niepokojów, znacząco wpłynęło na zmianę mojego myślenia. Jestem inną sobą, niż Kasia sprzed dziesięciu lat i mam nieco więcej wiary w to, że możliwe jest spełnianie własnych marzeń, choćby były totalnie oderwane od tego, co jest, w naszym rozumieniu, możliwe do osiągnięcia. 

Mam rower, ale praktycznie na nim nie jeżdżę. Jako dzieciak uwielbiałam tę formę aktywności. Rower stanowił podstawę moich codziennych "zabaw" na świeżym powietrzu, czy też podstawowy środek lokomocji do przemieszczania się pomiędzy różnymi częściami osiedla, na którym mieszkałam. Pamiętam, jak bawiłam się w autobus komunikacji miejskiej, zatrzymujący się na przystankach - przy osiedlowych ławkach, wpuszczający i wypuszczający pasażerów, zamykający i otwierający drzwi z charakterystycznym odgłosem. To dopiero była frajda!

Zmartwienia zatruwają nam życie. Stają się źródłem chorób, spędzają nam sen z powiek, sprawiają, że żyjemy niejako w oderwaniu od tego, co tu i teraz. Tracą na tym także nasze relacje z bliskimi, nasze pasje i zainteresowania, a nawet umiejętności, które rozwijamy wówczas mniej efektywnie, nie potrafiąc się dostatecznie skupić na tym, co je buduje. Ponadto, wiele z naszych zmartwień nie ma w ogóle uzasadnienia. Dlaczego zatem sobie na nie pozwalamy?