Dziś moja Babcia świętowała dziewięćdziesiąte piąte urodziny. Kiedy byliśmy u niej i upewniała się kilkakrotnie, ile lat kończy, a w odpowiedzi na podaną przez nas liczbę, kręciła głową i mówiła: "dajcie spokój". Zażartowałam, że nieprzyzwoicie jest tak długo żyć, a zaraz potem dodałam, że w sumie życzyłabym tego sobie. Ale, czy na pewno?

Sama nie wiem. Gdybym miała doczekać tych dziewięćdziesięciu paru lat w pełnej świadomości, to nie wiem, czy ostatecznie byłoby to coś, czego należy pragnąć. Z pewnością straciłabym sporą część swoich bliskich, czy najbliższych, jak moja Babcia. Musiałbym patrzeć na ich odchodzenie i zdawać sobie z tego sprawę, co dodatkowo obciążałoby moje sumienie. No bo to ja, a nie oni, powinnam odejść pierwsza... Moja Babcia przeżyła obie swoje córki, więcej dzieci nie miała. Przeżyła także swojego męża i, choć ich związek daleki był od tego, czym związek dwojga ludzi być powinien, to szli przez większość swoich dni razem.

"Całe szczęście" moja Babcia ma problemy z pamięcią. Odkąd przeszła udar, kilka miesięcy temu, jeszcze większe. Czasem musimy się przedstawiać przychodząc do niej, a kiedy dziś przyszliśmy i zapytaliśmy, od kogo dostała takie piękne kwiaty, nie miała pojęcia, choć ten ktoś był u niej jakieś pół godziny przed naszymi odwiedzinami. Istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że nie rozwiążemy tej zagadki:P

Żyjąc przez tak wiele lat, bardzo długo jesteśmy więźniami własnych wyborów i popełnianych błędów. Zwłaszcza, jeśli zabrakło miejsca na szczere rozmowy, zrozumienie, czy przebaczenie, na zmianę na lepsze. Kolejne dni odbierają nam jasność widzenia i mieszają w głowie, a ci, którzy czują się skrzywdzeni, nie mogą już nic zrobić. Nic, poza puszczeniem tego wolno... Kiedy to konieczne, trzeba nawet całkowicie się odciąć.

Odciąć się... wiem, jakie to trudne, zwłaszcza jeśli z rodzicami, czy dziadkami, łączą nas powiązania nie dające się zignorować. Kiedy konieczna jest pomoc, czy ogarnianie starzejących się ludzi, którzy już niewiele są w stanie pojąć, a na pewno nie są już w stanie się zmienić. Ale zawsze jest coś, co możemy zrobić. Nie dopuścić ostrzy słów. Nie pozwolić się ranić i nie dać się do cna dotknąć. Możemy powstrzymać się przed wypowiadaniem na głos myśli, które mają "dać popalić", "dopiec", czy "nieść odwet", ponieważ one zawsze działają w dwie strony, a otrze zwrócone w stronę tego, który je wypowiada jest dużo dłuższe i zadaje dużo głębsze rany. 

Łatwo powiedzieć... sama pewnych sytuacji i słów nie potrafię odpuścić. Jednak jestem pewna, że zawsze warto próbować i rozmawiać, kiedy ta rozmowa ma jeszcze sens, kiedy pamięć nie płata figli, a w naszym rozmówcy żywa jest jeszcze chęć zmiany.

Jestem także pewna, że to, jak ja postrzegałam moją Babcię, jak postrzegałam naszą relację i, co myślę o niej nadal, nie musi i częstokroć nie jest zgodne z tym, jakie uczucia i emocje budziła i nadal budzi w innych. I jest to zupełnie naturalne. Przekonałam się wielokrotnie, na własnej skórze, że każdy nosi w sobie własną prawdę o tym, co nas spotyka oraz o ludziach, którzy stają na naszej drodze.

Cieszę się, że mogłam odwiedzić dziś Babcię i, że poznała nas wszystkich. Miała dobry dzień. Uśmiechała się i rozmawiała z nami, rozumiejąc znaczenie wypowiadanych słów. Żartowała ze swojego wieku i z apetytem zjadła spory kawałek urodzinowego tortu. Chciałabym bardzo, aby świętowała dziś w gronie swoich dzieci, zwłaszcza ze swoją młodszą córką, a moją Mamą. Bardzo bym chciała, lecz tego życzenia nikt nie jest w stanie spełnić... Mogę jednak zatroszczyć się o radość wbrew wszystkiemu, a przede wszystkim o życie, jakie wciąż jest babcinym i naszym udziałem:)

Muzyczka do kawki:
https://www.youtube.com/watch?v=0HHd0aMMNDc&ab_channel=Pawe%C5%82Domaga%C5%82a

24 lipca 2023r.