Szukając inspiracji do dzisiejszej Kawki natrafiłam na cytat: "Jesteś błyszczącą gwiazdą od czasu swoich narodzin!". Tak powiedział do każdego z nas znany psycholog Jens Corssen, a natrafiłam na jego słowa za sprawą Stefanie Stahl autorki książki "Odkryj swoje wewnętrzne dziecko. Klucz do rozwiązania (prawie) wszystkich problemów".
Tę książkę dostałam w prezencie urodzinowym ponad rok temu. Uwielbiam dostawać takie prezenty. Trafione w punkt i ofiarowane dokładnie w czasie, kiedy ich najbardziej potrzebuję. Tak, byłam wtedy na jednej ze ścieżek prowadzących do lepszego poznawania samej siebie. Wciąż na nich jestem i niejednokrotnie czuję, że błądzę. Ta książka, podobnie jak wiele innych, pomaga mi się odnaleźć. Pomaga mi na nowo określić własne miejsce w świecie. Nie tylko lepiej poznać, ale także, a może przede wszystkim, bezwarunkowo się pokochać.
"Pogląd, że należy swe uczucia przeżyć w pełni, aby je przepracować, jest błędny. Przeciwnie, nie jest dobrze dopuszczać do siebie negatywnych emocji na dłużej." Pisze Stefanie, a nieco dalej dodaje: "Rozproszenie uwagi brzmi banalnie, ale należy do najskuteczniejszych metod wychodzenia ze stanów negatywnych emocji." Przekonują mnie jej słowa.
Niejednokrotnie jest tak, że próbując przepracować własne doświadczenia, zrozumieć to, czego doświadczyliśmy, poniekąd się zapętlamy. Zaczynamy drążyć, przerabiając w kółko to samo, sprowadzając znużenie i rozdrażnienie w obliczu braku poprawy, braku zmiany tego, co w naszym odczuciu powinno zostać zmienione. Brzmi to nieco zawile, bo właśnie takie jest. Zawiłe i pokręcone.
Raz po raz odtwarzamy w głowie ten sam film, tworząc alternatywne scenariusze pod hasłem: "Co by było, gdyby...". To prosta droga donikąd, nieprawdaż? Podświadomie zdajemy sobie z tego sprawę, lecz świadomie nadal drążymy. Pewnie kobiety w tej dyscyplinie znacznie przewyższają swoimi możliwościami mężczyzn, lecz ani one, ani mężczyźni nie są wolni od podejmowania prób rozliczenia się z przeszłością.
Kurcze, czytając te wszystkie mądre książki, niejednokrotnie doświadczam olśnienia i wydaje mi się, że odtąd będę już wiedziała i pamiętała, czego robić nie powinnam, co mnie krzywdzi, co mi szkodzi. Uśmiecham się do siebie patrząc w lustro, by następnego dnia, ponownie się obwiniać. To syzyfowa praca, jedna z ciąższych, jakie powinny być naszym udziałem. I prawdą jest, że kiedy tkwimy w takim, typowym, emocjonalno-wspomnieniowym zapętleniu, wystarczy coś, co rozproszy naszą uwagę, aby wytrącić nas z błędnego koła.
Czasem pozwalam sobie na śmiech z byle czego, albo żart "od czapy", który może śmieszyć wyłącznie mnie samą. Zerkam w inną stronę, zajmuję się czymś nie związanym z tematem moich rozważań, wychodzę z domu, spotykam się ze znajomymi, czy z innymi, zadręczającymi się podobnie, jak ja, by to ich problemy zastąpiły miejsce nękających mnie myśli. To już potrafię. Jednak jest coś, czego bardzo, ale to bardzo chciałabym się nauczyć. Zaprzestanie dopuszczania do siebie negatywnych emocji na dłużej. Nie moszczenie im wygodnego miejsca w moim wnętrzu, które wbrew pozorom, ciągnie mnie stale w stronę jasnych i wolnych myśli.
Jestem błyszczącą gwiazdą. Po prostu. Bezwarunkowo, naturalnie, "bo tak". Jestem błyszczącą gwiazdą i ty jesteś nią także, wszyscy nimi jesteśmy. O ile łatwiej byłoby nam stawiać czoła codziennym zmaganiom i ciężarom, które świadomie, bądź bezwiednie dźwigamy, gdybyśmy pamiętali o tym stale, gdybyśmy każdego dnia zaczynali od powiedzenia sobie, z pełnym przekonaniem, bez cienia wątpliwości i oczekiwania czegokolwiek w zamian: "Jesteś błyszczącą gwiazdą od czasu swoich narodzin.":)
Muzyczka do kawki:
https://www.youtube.com/watch?v=I_sxBUOR0Kk&ab_channel=TheManhattansVEVO
27 lipca 2023r.
