W sumie nie wiem dlaczego akurat dziś takie natchnienie… Kobieta i jej rola w życiu, w świecie, dla ogółu ludzkości, dla niej samej. Kobieta ze swoimi talentami, z siłą, która dziś dochodzi do głosu coraz częściej. Kobieta, która chce stanowić sama o sobie i nie oczekuje od siebie doskonałości, bo, jak pisze Katarzyna Pawlikowska na okładce własnej książki „YEStem kobietą”: „Naprawdę idealnie jest nie być idealną, za to prawdziwą”.

Kiedy czytam jedną z książek leżących na półce nad moją głową, piętrzących się w stertkach pod łóżkiem, czy na szafce, ustawionych na parapecie w łazience… natrafiam na akapit, który krzyczy we mnie od bardzo dawna i cieszę się, że ja i autorka myślimy podobnie. Że podobnie myśli tak wiele innych kobiet, czego się domyślam, wnioskując choćby z tej jednej równoległości w rozważaniach.

„Serce mi się ściska zawsze, kiedy myślę o tym wielkim, zmarnowanym potencjale, kiedy zadaję sobie pytanie, ile kobiecego geniuszu ludzkość nie odkryła, ilu nie dano możliwości zmieniania tego świata na lepsze, ilu nieszczęść nie udało się uniknąć tylko dlatego, że my, kobiety, dałyśmy się zapędzić do cienia, BA!, nawet często same wierzyłyśmy we własną słabość czy niższość.”

No właśnie. Ile? Dlaczego? Gdzie popełniono błąd? Zapewne dawno, dawno temu, kiedy miarą ważności w stadzie była siła fizyczna, spryt i odwaga, a także niezależność i nie przywiązywanie zbytniej wagi do emocji, jakie budzi w nas inne istnienie… Mężczyzna szedł na polowanie i przynosił zdobycz. Kobieta musiała jakoś ogarnąć w tym czasie miejsce ich pobytu, dzieci, a potem przygotować posiłek z tego, co facet upolował. Niby naturalny podział obowiązków, wynikający z predyspozycji fizycznych i psychicznych przedstawicieli obojga płci. Lecz…

Kiedy mężczyzna nie musiał już biegać z dzidą, a praca w społecznościach skupiających się wokół wiosek, wsi, miasteczek i wreszcie miast, nie musiała już być nieodzownie związana z wysiłkiem fizycznym, niemożliwym do udźwignięcia przez słabszą jednostkę, właśnie wtedy COŚ powinno w tej kwestii znacząco się zmienić.

Niestety. Mężczyzna umościł sobie wygodne miejsce na piedestale i nie zamierzał z niego schodzić przez ogrom czasu, w którym zaprzepaszczony został ogrom kobiecych zdolności i talentów na rzecz tego, co wymyślili, skonstruowali, czy przeforsowali mężczyźni.

Myślę, że pokutuje to w nas, kobietach, do dziś. Nie potrafimy wyzbyć się ciężaru niewysłuchanych, czy uciszanych kobiet, które stoją za naszymi plecami. I, choć każda z nich zdaje się krzyczeć:
- No już! Rusz tyłek! Wykorzystaj to! Zrób coś, czego ja zrobić nie byłam w stanie, na co mi nie pozwalano! Pokaż im, jak mądre i silne jesteśmy. Muszą liczyć się z naszym zdaniem!
Wyskakujemy do przodu, wypinamy pierś, dumnie unosimy głowę, robimy jeden pewny krok, po nim drugi, by po chwili ponownie przystanąć, kiedy dotrze do nas, że wciąż tak cholernie długa i wyboista droga przed nami.

Nie tylko płeć przeciwna, ale my same, mamy perfekcyjną wręcz umiejętność podcinania skrzydeł sobie i naszym współtowarzyszkom, współuczestniczkom dzieła, jakim jest zmiana podejścia do kobiet, raz na zawsze, w każdym miejscu na świecie… wyobraźcie sobie, ile jeszcze pozostało do zrobienia.

Dlatego najważniejsze w tym czasie i w każdym, który po nim nastąpi, jest to byśmy szły razem, ramię w ramię, wspierając się i podając rękę tym, które po drodze upadną, posilając te, którym zabraknie sił, a w sercu niosąc te, które iść same już nie mogą. Oczywiście mężczyzn także zapraszajmy do tego grona. Im więcej dobra po naszej stronie, tym większa moc do pokonania zła, które od zarania dziejów, w czyimś interesie, dzieli nas na lepszych i gorszych, na tych, co mogą i tych, którzy nie mają prawa.

Ech… to z pewnością nie jest ostatni mój wpis w tym tonie. Czuję, że muszę mówić głośno i wyraźnie, muszę także przypominać o tym stale sobie samej. W przeciwnym razie, wszystkie, które stoją za moimi plecami, nie pozwolą mi zaznać spokoju.

Muzyczka do kawki:
https://www.youtube.com/watch?v=bWoehZd2S7k&ab_channel=KayaxTV

30 lipca 2023r.