Co robi kobieta po nałożeniu farby na odrosty, mając kwadrans wolnego czasu, przed nałożeniem farby na końcówki?

Wychodzi z łazienki, ściąga uprany dywanik z suszarki, zamiata w kibelku, zauważa, że skończył się papier w koszyczku, więc go uzupełnia. Myje sedes, odkłada uprany dywanik na swoje miejsce, idzie do kuchni. Zaparza sobie len, który uprzednio mieli w młynku, a zanim woda się zagrzeje szykuje sobie herbatę. Zalewa len gorącą lecz nie wrzącą wodą, odstawia czajnik włączając go ponownie i kończy szykować herbatę, czyli dosypuje do niej tymianku, a na spodek obok kładzie cztery plastry imbiru, garść suszonych owoców berberysu, łyżeczkę cynamonu cejlońskiego i cząstkę pomarańczy (na szczęście ktoś ją wcześniej pokroił i zostawił na tacce, dzięki czemu nie musiała tego robić sama), którą nakłuwa gęsto goździkami. Woda wre, odczekuje chwilę i zalewa kubek do dwóch trzecich jego objętości, przykrywa spodkiem i idzie do kotłowni włączyć pralkę, ponieważ przypomina sobie, że wczoraj ją załadowała, a właśnie mija pierwsza godzina niższej, codziennej taryfy. Wsypuje proszek, nalewa płynu, włącza pralkę, a zaraz potem nakłada jedzenie kotu i wraca do domu zamieść przedpokój i zajrzeć do łazienki. Tam zastaje włosy wyciągnięte z odpływu, leżące w kabinie, więc zbiera je papierem i wyrzuca do śmietnika. Tuż obok stoi kosz na bieliznę. Zauważa, że jest brudny tzn. są na nim zacieki z wody rozchlapywanej podczas korzystania z prysznica, więc go przeciera. Przeciera też zlew i postanawia umyć szybko drugi z kibelków, ponieważ ten też nie grzeszy czystością. Kończy zamiatanie, wysypuje śmieci i wraca nad zlew, aby nałożyć farbę na końcówki. Ma jeszcze chwilę zanim przystąpi do spłukiwania, więc zamiata dalej, wymienia worek na śmiecie łazienkowe, wynosi je do kosza pod kuchennym zlewem i zagląda do pozostałych koszy. Okazuje się, że trzeba już przebrać odpady segregowane, więc wybiera stamtąd papier, ponieważ ewidentnie już się nie mieści. Przypomina sobie, że nie zaścieliła łóżka, więc idzie do sypialni i poprawia poduszki, strzepuje kołdrę, kładzie narzutę, poduszki, koc. Otwiera okno. Wraca do kuchni, myje to co pozostawiono w zlewie, zbiera okruszki z blatów i wyrzuca je do śmieci, a następnie zerka na zegarek i biegnie do łazienki, żeby zmyć farbę, nałożyć odżywkę, a potem ją spłukać. Wyciska włosy nad wanną, zawija je w ręcznik i siada do komputera, żeby napisać Kawkę.

Kiedy postawi ostatnią kropkę, wróci do łazienki, aby zdjąć turban, rozczesać włosy, skrupulatnie robiąc przedziałek i pozostawi je do wyschnięcia, a potem dorzuci do herbaty to, co przygotowała na spodku, doleje wody i włoży tam łyżkę miodu. Usiądzie na kanapie, zje coś co uprzednio sobie przygotuje i wypije herbatę oglądając „Jestem z Polski”, lecz nie do końca, ponieważ za godzinę musi wyjść z domu, jeśli chce zdążyć na czas. Dziś pracuje do dwudziestej. Dobrze, że przed wyjściem udało jej się złapać chwilę dla siebie;P

P.S. Len wypiła gdzieś między nałożeniem farby na końcówki, a ostatnią kropką w Kawce. Pranie (ma nadzieję) wyjmą z pralki i rozwieszą dzieci. Niestety, kiedy przed dwudziestą pierwszą wróci do domu okaże się, że zapomniały, więc weźmie się za to sama…

1 kwietnia 2026r. (ale wszystko, co napisałam powyżej wydarzyło się naprawdęJ)

Muzyczka do Kawki:
https://www.youtube.com/watch?v=Udvz3QqiGeA