Zadziwiające jest, co dzieje się z nami, kiedy odchodzi ktoś nam bliski. Wszystko, co dotychczas stało nam na drodze do częstszych odwiedzin i spotkań, przestaje mieć znaczenie. Pozostaje jedno – myśl, że coś przegapiliśmy. I, choć to nieprawda, choć gdyby możliwym było cofnąć czas, z wielkim prawdopodobieństwem postąpiliśmy tak samo, to zarzucamy sobie zaniedbania i niechcenia, czy też stawianie jednych spraw, nad innymi.

Zrobiliśmy sobie piękną ścianęJ To znaczy według nas ona jest piękna i to w zupełności wystarczy. Od dawna chodziła mi po głowie myśl, żeby coś zmienić w naszej sypialni. Zmienić radykalnie, albo trochę, lecz na tyle skutecznie, by energia tego miejsca była nieco inna. I nie ma to zupełnie związku z tym, co między nami.

Może to nie był dzień, w którym pękło niebo, ale z pewnością był jednym z tych, w których gubię się zupełnie w braku sympatii do świata i do samej siebie. Zaczęło się niewinnie. Ból menstruacyjny nie dał mi spać od szóstej rano, a kiedy puścił wreszcie, po mojej zdecydowanej interwencji, przespałam budzik i wstałam dużo później, niż zamierzałam. W efekcie musiałam zbierać się do wyjścia szybko i nerwowo, a potem biec na przystanek...

Pierwszego maja 2025 wyruszyliśmy w kierunku Przemyśla, ja i Tomek. Wieczorem mieliśmy tam zagrać koncert otwierający majówkowy cykl wydarzeń w najpopularniejszym pubie przy przemyskim rynku. Sama radość, ale także czas na rozmowy, na które czasem brakuje przestrzeni w codziennym zabieganiu. A także na wspomnienia, którym oddaliśmy się podczas podróży.

Święta Wielkanocne wczoraj i dziś. Co było inaczej, co wciąż wygląda tak samo, albo podobnie? Czego mi tym razem brakowało, a czego nie brakowało zupełnie? Chciałam napisać przed świętami, gdzieś w okolicach Wielkiego Piątku, jednak, mimo i wbrew wszystkiemu, przygotowania do "obchodów" trochę mnie wessały. Wessały i wypluły gdzieś w okolicach lanego poniedziałku, kiedy to mi się ulało, przelało tudzież:/