Co robi kobieta po nałożeniu farby na odrosty, mając kwadrans wolnego czasu, przed nałożeniem farby na końcówki?

Gołębie gruchanie w mieście... doskonale znam ten odgłos. Zwłaszcza wieczorną porą, gdy niesie się między budynkami. Niezauważony, oswojony, spowszedniały…

Dziś Międzynarodowy Dzień Artystów, więc czuję się zobligowana do świętowania:P Myślałam od rana, jakby tę niezwykłą okazję uczcić, a w zasadzie, jak podkreślić i uwypuklić fakt, że bycie artystą, to rzecz niezwykła, lecz także niezwykle irytująca czasami. No bo nie sposób przejść obojętnie, zignorować, nie zauważyć. Nie sposób odgonić natchnienie nachodzące nas nieraz w najmniej oczekiwanym momencie, a często gęsto, nachodzące nas stale. No i znieść brak natchnienia, gdy nachodzić nas czasowo przestaje...

Wiem, że pisałam już w jednej z ostatnich Kawek o działce nad jeziorem i pierwszych wyjazdach tamże. O tym, jak początkowo spędzaliśmy tam czas "na dziko", lecz zawsze z ogromną chęcią i przeważnie w świetnych nastrojach. Tuż po dwudziestym dziewiątym lipca 2025 przyszła do mnie inna refleksja, w którą wplotły się częściowo przytaczane wcześniej wspomnienia. Niczego nie usuwam, nie poprawiam. Zostawiam tak, jak wypłynęło ze mnie. W tej chwili, dokładnie tym chciałam się z Tobą podzielić, drogi Czytelniku:)