Kontynuując temat tzw. "wolnych dni", chciałabym napisać słów kilka o ciśnieniu, jakie odczuwamy, kiedy ten "wolny czas" przecieka nam przez palce, a dookoła jest mnóstwo rzeczy, które należałoby zrobić, czy też spraw, które czekają na "załatwienie". Pewnie dlatego dzieci twierdzą, że ja i Tomek nie potrafimy odpoczywać będąc w domu i powinniśmy się tego nauczyć.

Dzień Flagi, a w moim kalendarzu także Dzień Motywacji. Na wstępie zastanawiałam się, czy dam radę zmotywować się do czegokolwiek. Wczorajszy dzień zaskoczył mnie gośćmi, których miało nie być i rozmowami, których nie byłam w stanie przewidzieć. 

Przemoc, w każdej formie, w każdej postaci, jest nie do przyjęcia. Przemoc zawsze jest dowodem i potwierdzeniem słabości charakteru, słabości tego, lub tej, która przemoc "czyni". Znam wiele przykładów przemocowego traktowania. Znam wiele konkretnych historii i wiele osób, których przemoc dotyka. Sama niejednokrotnie byłam jej ofiarą.

Jakiś czas temu jechałam taksówką. Za kierownicą młoda kobieta, piękna i uśmiechnięta. Na zewnątrz wiosenne słońce. Okna w samochodzie częściowo otwarte, na twarzy przyjemne powiewy ciepłego wiatru. Było późne popołudnie, a pani kierowca prowadziła auto bez zbytniego pośpiechu i bardzo uważnie, tak jak lubię. Na chwilę przymknęłam oczy i uśmiechnęłam się. Dziś nie odczuwałam potrzeby nawiązywania kontaktu, zagadywania, przełamywania milczenia, które zupełnie mnie nie krępowało. Dziś chciałam złapać tych kilkanaście minut dla siebie.

Wczoraj, mniej więcej koło piętnastej, wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy we dwoje... dokładnie tak, jak napisałam w poprzedniej Kawce... na spotkanie chwilom, do których już zdążyłam zatęsknić. Dosłownie, jak tylko zatrzasnęłam za sobą drzwi, wzięłam głęboki oddech i uśmiechnęłam się. Już jedziemy, za dwie godziny będziemy na miejscu, a niedługo potem wejdziemy na scenę i zaśpiewamy, i zagramy dla tych, którzy przyjmną nas tam z otwartymi ramionami. Kocham takie miejsca, kocham taki czas, jest w tym jakaś magia.