Tak do dziś brzmiała treść mojego zaproszenia: "Już w ten piątek o godz. 18 rozpocznie się kolejny pokaz spektaklu, którego premiera miała miejsce w minionym roku. Po raz kolejny zmierzymy się z tremą towarzyszącą każdemu występowi na scenie i postaramy się najlepiej jak potrafimy przekazać to, co istotne, w atrakcyjnej, lekko zabarwionej humorem, formie." I większość się zgadza... Poza terminem:( Niestety jestem zmuszona go zmienić, z przyczyn ode mnie niezależnych. Prawdopodobnie, jak już podałam na FB, zaprosimy Was w pierwszy dzień wiosny, czyli w najbliższy poniedziałek. Ale muszę jeszcze to potwierdzić, co uczynię jutro i niezwłocznie podam aktualną informację w niniejszym artykule oraz na FB.

Tym razem dotkniemy także trudnych wręcz ciężkich tematów dotykających nieraz pośrednio lub nie nas samych. Może się Wam to wydać trochę zawiłe, ale ogólny przekaz jest jasny i klarowny, a nawet wynika wprost z tytułu przedstawienia. "Możesz tak iść..." ale czy chcesz, czy musisz...?

Szczegóły na plakacie poniżej...

Serdecznie zapraszamy:)

 

Tytuł artykułu nikogo nie powinien dziwić. (Ani także pora, o której znajdzie się on na stronie...;)) Choć miałam pokusę, by zastąpić go innym: "Kobieta niejedno ma imię". Ja, choćby tych własnych, nie zliczę. Nawet zarywając noce i przelewając na papier ile się da i co się da, dla dania upustu kotłującym się we mnie emocjom, nigdy nie będę w stanie ogarnąć "całokształtu". Niemniej postaram się najlepiej jak się da i zarazem najpełniej, mimo ograniczonej ilości czasu, opowiedzieć Wam o sobie.

Już w czwartek, 3 marca w Kawiarni "Pożegnanie z Afryką" na lubelskim Starym Mieście o godzinie 17 będzie można wygodnie zasiąść w klimatycznym wnętrzu, przesiąkniętym aromatem wyśmienitej kawy i zatopić się na kilka chwil w słowach i dźwiękach, jakie na codzień mi towarzyszą. Na pewno niejedna/niejeden z Was będzie mógł poczuć, że moje teksty są adresowane także do niego, a może nawet tożsame z tym, co rodzi się w Waszych wnętrzach.

Całkiem sporo czasu upłynęło odkąd miałam okazję w taki sposób i w takich, kameralnych okolicznościach konfrontować własną twórczość z odbiorcą. Tym goręcej zachęcam do udziału i towrzyszenia mi w tym, niełatwym wcale przedsięwzięciu. Akompaniował mi będzie mąż (choć stawiał pewien opór;)) i tylko on... Będzie można zatem usłyszeć moje piosenki w nieco innej oprawie. Wybrzmią niewątpliwie tak samo klimatycznie, aczkolwiek dużo oszczędniej podane, mogą budzić odmienne odczucia... Mam nadzieję, że niezmienne pozytywne:)

Poniżej zamieszczam link do strony wydarzenia na FB:

https://www.facebook.com/events/1691584381118279/

Serdeczenie zapraszam:)

Po dosyć długiej przerwie ponownie staniemy na scenie Domu Kultury na ul. Kiepury 5a. Już w najbliższy piątek 6 listopada o godz. 19 rozpocznie się nasz koncert w "zaduszkowym klimacie". Będzie można usłyszeć utwory z mojego repertuaru, a tuż obok, czy też pomiędzy nimi, piosenki nieżyjących już artystów, którzy z różnych powodów wywarli wpływ na moje postrzeganie i odczuwanie muzyki, obecności na scenie, dialogu ze słuchaczem...

"Piosenka" może brzmi nieco groteskowo, gdy mamy na myśli dajmy na to "List do M", ale użyłam tego słowa celowo, ponieważ w większości będą to nasze interpretacje, mniej lub bardziej odbiegające od oryginału. Na przykład w przypadku Edwarda Stachury jedyną i wystarczającą inspiracją do powstania wykonywanych przez nas utworów stał się tekst. Przemówił do mnie tak, jak teraz poprzez niego pragnę przemawiać do Was...

Zapraszam serdecznie! Zapowiada się magicznie, niezwykle, nastrojowo, choć wcale nie "lajtowo"...;)

plakat51

 

W najbliższą sobotę będzie można spotkać się z moją twórczością na Starym Mieście. W Lublinie, rzecz jasna:) Po raz pierwszy zagramy w "Pożegnaniu z Afryką", stając się jednocześnie częścią wydarzenia o charakterze pionierskim. Ponieważ... "czegoś takiego jeszcze w Lublinie nie było.":)

Można śmiało powiedzieć, że tutaj wszystko się zaczęło. Z początku nieśmiało, od prezentacji własnych wierszy (z ogromną tremą...), poprzez wieczory mówiono-śpiewane, teatr amatorski, zajęcia dla dzieci, aż po zespół muzyczny.

Wszyscy jesteśmy amatorami, z mniejszym lub większym doświadczeniem muzycznym. Ja śpiewam w zasadzie od dwóch lat i sprawia mi to coraz większą przyjemność:) Dziś nie wyobrażam sobie, że mogłabym znaleźć lepszy sposób dla wyrażania własnych uczuć (o kupie dobrej zabawy, jaką jest niemal każda próba i koncert, nie wspominając;-)). Od początku powtarzam, że to doskonała odskocznia od monotonii dnia codziennego, obowiązków, zmartwień, mniejszych lub większych problemów.

Dom Kultury na Czechowie to nie tylko miejsce, w którym większość z nas po raz pierwszy zaprezentowała się na scenie, ale także stałe miejsce naszych prób. Już po raz trzeci w jeden z wiosennych wieczorów będzie można przyjść i posłuchać, jak się zmieniamy, jak rozwija się nasza twórczość, jak my sami otwieramy się na to niezwykłe doświadczenie.

Serdecznie zapraszamy! Miejsce niezwykle przyjemne, siedzenia wygodne, warunki na sali świetne. Nic tylko przyjść, zapaść się w fotel i wejść na tych kilka chwil do naszego świata:-)

PlakatDK1004